poniemieckie budownictwo w Polsce


U stóp dresiarza

Dla mnie sprawa, jest z grubsza rzecz biorąc prosta. W latach siedemdziesiątych wybudowano w Polsce ok. 2,5 miliona mieszkań. W 1978 roku oddano ich prawie 400.000. Zasoby mieszkaniowe ogółem ok. 2000 roku wynosiły gdzieś mniej więcej 11.500.000. Wychodzi zatem w uproszczeniu, że "za Gierka" zbudowano 1/5 (może trochę więcej) tego, czym dysponowaliśmy 20 lat po jego upadku, włączając budownictwo przedwojenne, z czasów zaborów, poniemieckie na Ziemiach Odzyskanych, z innych lat Polski Ludowej, z pierwszego dziesięciolecia III RP. I dziś także jest to niezwykle istotna część zasobów mieszkaniowych w III RP, w której - mimo, że jest WSZYSTKO - 400.000 mieszkań rocznie to bajka z mchu i paproci.
Niewątpliwie skala budownictwa mieszkaniowego w czasach Gierka to było - patrząc najzupełniej obiektywnie - COŚ, choć stanu idealnego zapewne nie osiągnięto.




Duże otoczaki można ciąć, ale trzeba mieć dostęp do sprzętu.
Od dawna próbuję znaleźć kogoś kto by wyjaśnił mi jak łupie się duże otoczaki bo obe po przełamaniu są piękne (widać to na pozostałościach na poniemieckim budownictwie w różnych rejonach polski). Grzebię po necie i znajduję różne opisy nie dające jednak jasnej odpowiedzi jak do tego się zabrać jakby to była jakaś tajemnica kamienia filozoficznego. Starzy kamieniarze, którzy potrafili zrobić to młotkiem, wymierają a młodzi to tylko gumówa, dynamit i.t.p.
A takie łamańce nie tylko na Twoją scieżkę by się przydały.



To teraz ja mam pytanie. Głos piccolo (w niektórych polskich organach pikolo bądź picolo ) – z logicznego punktu widzenia to jest to oktawę wyższy Flet poprzeczny/Flauto traverso. Tak jak w orkiestrze. A że Flauto traverso to głos zbudowany z piszczałek przedętych, więc i Piccolo powinien być tak zbudowany. W poniemieckich romantycznych organach tak jest, natomiast w polskim budownictwie niekoniecznie. Czy jest to jakiś zamysł organmistrzów czy może bardziej ich błąd?




Co najwyżej wielki i wybitny działacz na rzecz oświecenia ciemnego tłumu narodowców, wykorzysta to do zmiany wątku. Wiadomo przecież, że woli on od nas, zbzikowane lewicowe wojowniczki, dla których z powodu powstania znanej reakcji psów Pawłowa symbolem Warszawy może być ten koszmarny, pancernik, zwany potocznie Pałacem Kultury. Zapominają, że ich wielebni komuniści przynieśli również totalną degrengoladę w budownictwie w całym kraju, brak zaplanowania miasta Warszawy, złodziejstwo (Nie z kraju Rad [nazwa pewnie nieprzypadkowa], lecz z łupienia ziem odzyskanych, wzięto materiały na odbudowę, a właściwie nie na odbudowę lecz na stworzenie socrealistycznego koszmaru w Warszawie, blokowisk etc). Przy okazji rujnowano w ramach walki klas liczne, burrzułazyjne zabytki takie jak poniemieckie pałacyki.
Analogia wuja jest błędna ponieważ to nie był polski lecz okupacyjny faszyzm. Można odrzucać dyskurs silnie tożsamościowy i wspólnotowy, ale dla uczciwości trzeba powiedzieć, że jest to dogmat. Jarosław postąpiłby uczciwie gdyby porównał jak wyszedł na faszyzmie naród niemiecki i jak na komunizmie Rosjanie. Obecnie w Rosji byli komuniści to najwięksi nacjonaliści, to o czymś świadczy wbrew lewicowym, rozpowszechnianym tu przez wiadomego autora lewicowym kłamstwom. Nadto faszyści w Niemczech również budowali szkoły, drogi, a za nimi opowiedziały się tez elity intelektualno-kulturalne. Faszyzm miał tez swoją "naukową" podbudówkę w postaci eugeniki. Ale lewactwo woli zapomnieć Wuj nie odniósł sie do tych zarzutów ze strony 2, tylko powtarza swoje, pokazuje to poraz kolejny prawdziwa twarz wuja.

Ok, wyzłosliwiłem się.

Można argumentować, że lepiej umrzeć niż żyć w deprawujacym ustroju. Można sądzić, iż w ogóle nie nalezy relatywizować zła, zło jest złem. Można uważać, ze lewica jest bardziej h..a od prawicy bo inteligentna, a inteligentne h... to najgorszy rodzaj h. Warto tez przypomieć, ze cała gospodarka i nauka była nastwaiona na przemysł ciężki i zbrojenia. Z punktu widzenia ludzi, którzy przeżyli wielki głód na Ukrainie sowieci byli gorsi od faszystów etc.



Z tego co kojarzę, to określenie "pruski mur" jest potoczne, tzn. nie jest i nie było oficjalnie stosowane w tzw. literaturze fachowej. A że słowa używane potocznie często są nieprecyzyjne, to i ich znaczenie pływa... Bardziej fachowe określenie: pruski mur = konstrukcja ryglowa lub szachulcowa. Najogólniej mówiąc, potoczny "pruski mur" to drewniana konstrukcja szkieletowa wypełniona innym materiałem budowlanym - przeważnie złym przewodnikiem ciepła. I tu nie zgodzę się z definicją z wikipedii. Jej autor nazwał szachulcem wypełnienie drewnianego szkieletu. A tymczasem szachulec to właśnie sam szkielet(!) a nie wypełnienie jego pustych przestrzeni. Słowo szachulec ma sporo wspólnego z szachownicą - chodzi o prostokątną strukturę sąsiadujących pól. Pojedyńcze pola tworzą zamknięte skrzynki, a ściana ma budowę skrzynkową - stąd niem. słowo Fachwerk. Puste pola szachulca można wypełnić jakimkolwiek materiałem budowlanym. Najlepiej tanim, łatwo dostępnym i źle przewodzącym ciepło. np. gliną wymieszaną z plewami i sieczką, zaprawą wapienno-gipsową czy wreszcie cegłą. Wbrew wikipedii i cegła może wypełniać szachulec - i jest to najbardziej znany, ale i niezbyt ciepły rodzaj "pruskiego muru" przynajmniej w znaczeniu potocznym (innego chyba nie ma).

Ogólnie ten styl budownictwa jest słabo zadomowiony w polskiej świadomości, więc znany tylko z widzenia, na dodatek głównie na terenach poniemieckich, tuż po wojnie źle kojarzony i wręcz tępiony (głównie przez rozbiórkę lub nieudolne tynkowanie). Poza tym po wojnie nie było ludzi znających się na konserwacji tego typu budynków, więc i duża ich część uległa albo ulega zagładzie z samego zaniedbania.

Nawiasem mówiąc, mający wejść w życie wymóg tzw. certyfikatów energetycznych dla budynków może okazać się śmiertelnym wrogiem budynków ryglowych. Fotografujcie je póki istnieją...

Załączam jedyny znany mi większy opis "pruskiego muru" po polsku. Pochodzi z przedwojennej książki "BUDOWNICTWO wykład popularny zasad konstrukcyj budowlanych dla budowniczych, majstrów, przedsiębiorców budowlanych i samouków." Szczególnie to ostatnie mi się podoba - też czasem należę do cechu samouków...







By powiększyć trzeba kliknąć.



Ustka to malowniczy nadmorski kurort o szczególnych walorach klimatycznych i krajobrazowych, położony na północy Polski, w województwie pomorskim, 19 km od Słupska zamieszkuje je 17600 mieszkańców.
Jeszcze przed I Wojną światową w Ustce leczono choroby dróg oddechowych, reumatyzm, choroby układu krążenia, tarczycy, żołądka i choroby nerwowe. Zajmował się tym zakład przyrodoleczniczy, czyli usteckie łazienki, zbudowane w 1912 roku.

Prócz uzdrowiska działa tu nadal niewielki port oraz stocznia kutrów rybackich. Ponadto miasteczko może pochwalić się licznymi uroczymi zaułkami. Zachowały się tu dawne domy rybackie i przedwojenne pensjonaty, np. eklektyczny pałacyk Goringa z 1890 roku.

Znajduje się tu również skansen leżący nad J. Łebsko powstał w 1963 roku. Szkieletem muzeum stały się trzy zagrody zachowane, stojące w dawnym miejscu, a znajdujące się pomiędzy nimi stare działki osadnicze wypełniono zagrodami przeniesionymi z dalszych części wsi. Tym sposobem odtworzona została zabudowa Kluk prezentująca budownictwo słowińskie, podkreślająca rybacki charakter osady. W lipcu i sierpniu muzeum prócz typowego zwiedzania ekspozycji proponuje również pokazy rzemiosł i techniki, np: pokazy tkania i przędzenia, szycia sieci rybackich, wypieku chleba czy kopania torfu.
W miejscowości tej znajduje się muzeum chleba jest to dna z nielicznych placówek tego typu w Polsce. Na poddaszu starej piekarni zobaczyć można dawny sprzęt piekarniczy, m.in. XVII-wieczne urządzenie do wyrabiania ciasta, mieszadła do ciast i masy kremowej czy gofrownice z początku XX wieku.
Niewątpliwą ciekawostką jest przedwojenny automat do sprzedaży cukierków oraz jedna z pierwszych lodówek. Warto tu wstąpić, by nieco cofnąć się w przeszłość...

Warto obejrzeć również latarnie morską o charakterystycznej neogotyckiej budowli Ustki z czerwonej cegły z ośmiokątną wieżą wybudowana wybudowana została w 1892 roku i do dziś góruje nad kamiennym nabrzeżem. Ma 21,5 m wysokości a jej światło widoczne jest z odległości niemal 30 kilometrów.

W okolicy tego pięknego miasta znajduje się Słowiński Park Narodowy głównymi atrakcjami Parku są liczne jeziora przybrzeżne, rozległe obszary torfowisk, a nade wszystko wydmy nadmorskie, które są najbardziej charakterystycznym, a przy tym zmiennym elementem tego krajobrazu.
Na odcinku długości 5 km obserwować można najrozleglejsze na wybrzeżu, a zarazem najwyższe wydmy ruchome zwane "Białymi Górami". Oprócz form wydmowych, związanych z akumulacyjną działalnością wiatru znajdują się tu ślady odmiennej jego aktywności - w efekcie procesu deflacji tworzą się strefy wywianego piasku, zwane obniżeniami deflacyjnymi.
Na terenie Parku liczne sa ekosystemy wodne. Największe jeziora to: Łebsko (7140 ha) i Gardno (2400 ha), główne rzeki to: Łeba, Łupawa i Pustynka. Ponadto występują tu kanały melioracyjne oraz śródleśne akweny Dołgie Wielkie (174 ha) i Dołgie Małe (6,4 ha)
Organizowane są również Rejsy na wyspę Bornholm
Ponadto w Ustce nie będą nudzić się Ci, którzy lubią czynny, sportowy wypoczynek, gdyż dostępne są tutaj przejażdżki konne, nurkowanie czy spływy kajakowe na rzece Słupia codziennie latem organizowane są niesamowicie ciekawe spływy, trwające od kilku godzin do kilku dni.
Piękna dzika przyroda i atrakcyjna kręta trasa spływu pozostawiają trwałe, piękne wspomnienia.
Oprócz tego zwolennicy czynnego wypoczynku mogą liczyć na Szlak Zawiniętych Torów w Ustce. Jest to atrakcyjna trasa rowerowa ciągnąca się po obszarach o unikatowych walorach przyrodniczych w strefie chronionego krajobrazu. Długość trasy to około 20 km po drogach gruntowych w jedną stronę, a prowadzi przez Ustkę-Zapadłe-Orzechowo-Wytowno-Machowino-Obiejskie Łąki-Rowy.
Wycieczkę najlepiej rozpocząć w Ustce na ul. Grunwaldzkiej i podążać w stronę Rowów, dalej ul. Armii Krajowej, od której szlak jest już oznakowany. Prowadzi on głównie nasypami poniemieckich, zdemontowanych w 1945 roku linii kolejowych, stanowiących obecnie odcinek Hanzeatyckiej Trasy Rowerowej.
Osobom zmęczonym tymi wszystkimi atrakcjami Ustka proponuje Apartamenty STUDIO Apartament PORT –leży on w odległości, 200m od morza, zachodnia strona Ustki, tuż przy porcie, 20 m do lasu.
Apartament MOLO znajduje się, 200 m od promenady, 100m od Uzdrowiska, wschodnia strona Ustki.



Sprawa ochrony złóż oczywiście nie jest jeszcze dopięta prawnie i nie wiadomo jaki ostateczny kształt bedzie miała ustawa je wprowadzająca. Mogłoby się wydawać, że ochrona to zabieg jak najbardziej słuszny i porządany, bo przecież zabezpiecza wspólne dobro.
Problem jednak w tym ,że jak każdy medal ma ten zabieg drugą stroną, która jest świadomie bagatelizowana i marginalizowana.
Owszem, ochona złoża na terenie bez jakichkolkiwek istniejących inwestycji, niezurbanizowanym, którego ręka człowieka jeszcze nie dotknęła - łatwa i bezboleśna byłaby.
Ale czy tak samo będzie w przypadku terenów silnie zurbanzowanych, których rozwój jest porównywalny do przedmieść stolicy czy innych dużych miast Polski?
Może niewtajemniczonym przypomnę, że węgiel pod Legnicą odkryto przy okazji szukania złóż miedzi w latach 50-tych. Okoliczne wsie to były stare poniemieckie domy zasiedlone wcześniej wyrzuconymi mieszkańcami zza Buga głównie. Gdy rozpoczeto budowę kombinatu KGHM każdy chciał uciekać do miasta - Legnicy i Lubina. Rozważano także budowę kompleksu węglowego i rozważano Legnicę lub Bełchatów. Ze względu na lokalizacje wojsk radzieckich i również broni jądrowej pod Legnicą (oficjalnie nigdy nie potwierdzono) wybrano Bełchatów. W latach 70-tych i 80-tych bodajże, złoże legnickie było zabezpieczone - zakazano budowy i remontów ze względu na planowaną kopalnię. Rosjanie wyszli z Legnicy w 1991 roku. Wtedy jeszcze każdy chciał uciekać do miasta, nikt domów nie budował na wsi. Ochronę złoża zlikwidowano a gminy po jakimś czasie rozpoczęły opracowywanie panów zagospodarowania przestrzennego przeznaczając tereny przy Legnicy i Lubinie do zabudowy mieszkaniowej. Została wybudowana infrastruktura i zabudowane w dużej części złoże. Dodam, że nie była to samowola budowlana, bo plany są zatwierdzane przez odpowiednie ministerstwa rządu a pozwolenia na budowę wydawane przez organ z zakresu administracji rządowej.
W roku 2005 branża węglowa obudziła się z letargu stwierdzając, że za 30 lat zabraknie w Polsce prądu i trzeba zabezpieczyć złoże. Powstał Komitet Sterujący zdziwiony dlaczego złoże zostało już w dużej części zabudowane.
Dokładnie od 2007 roku trwa pod Legnicą awantura, która nie wiem jak się skończy.

Ale wracając do zabezpieczenia - jeśli zostałoby ono wprowadzone na terenie niezurbanizowanym chociażby w takim terenie jak okolice Gubina - byłoby to do przełknięcia.
W przypadku Legnicy i Lubina, gdzie są najwyższe wskaźniki płac a co za tym idzie konsumpcja w postaci budownictwa - wprowadzenie zabezpieczenia udusi miasta w sobie, bo blokowany jest rozwój prawie we wszystkich kierunkach poza miasto.
Od jakiegoś czasu zwracam uwagę wielu na jeden aspekt - tereny w obowiązujących planach są przeznaczone pod zabudowę z wysoką wartością gruntu - wprowadzenie blokady obniży wartość drastycznie a mieszkańcy będą mieli prawo do odszkodowań. W chwili obecnej są prowadzone konsultacje prawne w sprawie trybu składania pozwów zbiorowych przez właścicieli nieruchomości. Nie sądzę żeby Skarb PAństwa wiedząc jaki będzie wysoki koszt uruchomienia w nieokreślonej przyszłości kopalni pod Legnicą pozwolił sobie na wyrzucenie pieniędzy na odszkodowania aby tylko zabezpieczyć złoże. A obszar jest bardzo duży więc ilość gruntów i odszkodowania będą niemałe.

Więc nawet zabezpieczenie złoża nie przyspoży branży węglowej poklasku a jeszcze bardzie wzmoży protest przeciwko tej kopalni, której nikt nie chce.
I ciągle też powtarzam, że czasy Gierka się skończyły - teraz nadrzędna jest legislacja UE i tak jak było pod Rozpudą - można zakazać inwestycji.

Co do wizji jedenj wielkiej kopalni - to niestety chyba niektórzy z branży jeszcze tkwią w letargu megalomanii, bo oficjalnie są propagowane i upubliczniane projekty Poltegoru budowy kopalni jednej wielkiej pod Legnicą przez wszystkie branżowe media łącznie w planowaniem dwóch frontów eksploatacji zastępujących wszystkie istniejące dzis kopalnie węgla brunatnego. Za te projekty - odgrzewane kotlety z lat 70-tych w ramach unijnego projektu Forsight wzięto niedawno duże pieniążki.