Pozytywne myslenie a zdrowie


U stóp dresiarza

DZIĘKUJĘ:
-za wsparcie mych Przyjaciółek i rozmowy z nimi, które zawsze są mega pozytywne,
-za zdrowie Rodzinki!!!!
-za Wojtka-Jego odwagę, dzisiejszy ( w zasadzie wczorajszy) krok!!!!!!!:-))))))
-że przetrwałam ostatnie dni i nie poddałam się
-za umiejętność radowania się ze wszystkiego
-za wiarę, że wszystko będzie po mojej myśli!
-za Wojtka-że jest!!!!!:-))))



Pozytywne myślenie to podstawa (nie tylk w tej chorobie ale i w każdej innej). Długo, jako matka nie mogłam się pogodzić z chorobą córki. Ale u mnie to przybierało postać szukania wszelkiego możliwego ratunku a nie tylko siedzenia bezczynnego i płaczu (choć i płacz był). Byli i bioenergoterapeuci, psychologowie, operacje tzw. bezkrwawe, zioła i przeróżne diedy - wzelkie jakie udało mi się nzaleźć. Potem przyszło otrzeźwienie - szkoda kasy - lepiej kupić coś Smerfetce, aby sprawić jej tym radość. Zrobiłam wszystko co może zrobić matka. W końcu pogodziłam się z tym podobnie jak Smerfetka, która będąc jeszcze dzieckiem wykazała się wielokrotnie dużą odwagą, która byłą dla mnie zaskoczeniem..... teraz Smerfetka wyoracowała sobie własny sposób. zaprzyjaźniła się iejko z Cu i mówi, że to jej "przyjaciel na całe życie". Czasem ten "przyjaciel" jej dokucza, sprawia ból, ale przestała udawać że go nie ma. Stara się go "nie drażnić", a ze swoim brzusiem często nawet rozmawia . Nie ma na to innego sposobu, bo zadręczanie się co jeszcze może ją spotkać ze strony tego choróbska, może tylko doprowadzić do jeszcze większego stresu i pogorszenia się stanu zdrowia.



No to Toś ma już za sobą komplet szczepień. Dostał jeszcze tablety na jelita bo coś kupska nie halo są. Wet podejrzewa że to tylko lekkie zapalenie z powodu, regularnych posiłków i zmiany diety. Jeżeli po tabletkach nic się nie zmieni to będziemy myśleć dalej i badać.
Uzębienie Tośka nie zmniejszyło się, dziś było dokładnie sprawdzone i nie zanosi się żeby sam stracił te dwa gratisowe kły. Wstępnie za trzy tygodnie umówieni jesteśmy na zabieg, no chyba że do tego czasu te dwa mleczaki wypadną. Qrcze strasznie się boję tego zabiegu bo będzie przeprowadzony w pełnej narkozie, no ale zdrowie Tosia jest najważniejsze więc jak nie ma wyjścia trzeba będzie to zrobić.
A poza tym Tosio je ładnie, ciałka nabiera powoli, ale brzuś juz ładnie wyglada i boczki nie zapadnięte są. Tosiek jada tylko tyle na ile ma ochotę, więc pewnie wagi szybko nie zmieni, no i dodatkowo biega, skacze jak szalony :D
Dalej ma antypatię do facetów, choć baaaaaaaaaaaaaardzo powoli ulega to zmianie. Dziś Tosio pierwszy raz został sam w domu, zostawiliśmy dzielnie włączone nagrywanie, jakby sąsiedzi coś marudzili, żebyśmy i my wiedzieli co się działo. Ale na szczęście pojęczał tylko trochę pod drzwiami i zasnął :D
Już powoli zaczyna się bawić jak prawdziwy młodzieniec ;) skarpetki to najlepsza zabawka, więc uczy Piotrka gdzie należy je zostawiać bo inaczej wpadną w Tośkowe ząbki. Z kotami jakiś specjalnych zatargów nie ma, Zdzich zaczyna być coraz odważniejszy i zaczepia Tosia jak ten śpi ;) Ogólnie jest wesoło i baaaaaardzo pozytywnie :loveu:



Witaj Tomeczku!
Pozdrawia Cię gorąco i serdecznie,wracając z Głębinowa do Głuchołaz z ryb połowu,z nocki-Wojtek Brocki.Cieplutkie życzenia zdrowia,wyrazy wsparcia duchowego,pozytywnego myślenia,optymizmu,oraz wszelkich łask bożych przesyła drogiemu przyjacielowi Tomkowi,Tobie Marysiu i Waszym dzieciom Wojtek Brocki.



Witajcie:)Dziekuje za powitanie:)hmm w zasadzie to nie wiem od czego zaczac:) jestem w 7 tyg ciazy jest to moje pierwsze malenstwo:)tak przygladam sie waszym rozmowom i powiem szczerze ze lekarz mnie rowniez proponowal usg genetyczne dla uspokojenia:) ale doszlam do wniosku ze jednak zostane przy standardowym: )ono przeciez tez pokazuje czy prawidlwow sie rozwija:)jestem dobrej mysli :)pewnie jak i wy mam watpliwosci i czuje strach o zdrowie malenstwa chodz lekarz mowi ze nie ma powodu bo wszystko sie pieknie rozwija:) ale ponoc to w naszym stanie normalne:)1 zasada to nie zastaanwiac sie tylko miec pozytywne nastawienie:)kiedys kobiety nie mialy badan nie braly roznych witamin i rodzily zdrowe dzieci wiec czemu my ktore dbamy o to jak najlepiej mialoby byc inaczej:)zawsze pocieszam sie ta mysla:)Moje samopoczucie jest naprawde dobre:)jak na ciaze mialam tylko prze kilka dni mdlosci i tyle:)az czasem zastanawiam sie czy to naprawde ciaza:)wmiare lagodnie ja przechodze:)i tego wam rozniez zycze:)


http://women.evenhealth.com/image/c/p1013001.png



Cytat:
Napisał panterka77 W tym miesiącu po "zielonym światełku" od mojego ginka przystąpiłam z mężem do pracy :D więc jest to nasz pierwszy cykl starań :)
W ubiegłym roku straciłam dwa Maleństwa :( więc trochę się boję bo po takich przeżyciach to już chyba całkiem bez obaw się nie da. Ale pocieszające u mnie jest to, że przyczyna moich poronień została wykryta i wyeliminowana, więc staram się myśleć pozytywnie :)
Witam. Zawsze robię się smutna jak czytam o stracie dzieci :(. Bardzo mi przykro :(. Ale super, że przyczynę lekarze znaleźli i już możecie się starać :). Będę mocno trzymała kciuki żebyś szybko zaciążyła i 9 m-cy przeżyła w spokoju i pełnym zdrowiu :).




  Cytat:
ELUŚ..... Zuch Dziewczyna... to się nazywa charakter. A święta wcale nie będą złe, bo na bazie proteinek i warzyw mozna przygotować pyszności wcale nieodbiegające od naszych tradycyjnych potraw, że o słodkościach nie wspomnę.
Masz rację, że zdrowie jest najważniejsze i brawo za pozytywne myslenie. To już na starcie daje 70% szansy na sukces. Trzymam kciuki i jeszcze raz brawo!!!!!!!!
Maszkuleczka, bardzo dziękuje za te słowa. Jestes dla mnie przykładem ,że można.
Buźka

Wczoraj odbyłam długą rozmowę z moim mężem i wiem,że mocno będzie mnie wspierał.
A dzisiaj przy okazji odprowadzania młodego do przedszkola zrobiłam pierwsze dukanowe zakupki.

Pozdr
Ela



Dot.: Szukam dziewczyn, które są chore i chcą z tego wyjść - część IV
  Black Cat, wszystkiego co najlepsze, dużo zdrowia, pogody ducha i pozytywnego myślenia. Nie staraj się na siłę o względy najbliższych, ważne żebyś sama zauważyła, jaką jesteś wartościową osobą. Doceń siebie i pochwal za każdym razem, kiedy zrobisz coś fajnego. Siła autosugestii;)

_Angie, u mnie też kaplica z jedzeniem;( już pal piorun, że przytyłam 5 kilo, przynajmniej włosy mi przestały wypadać, chociaż okresu nadal brak. Ale już dość, no! Jem chyba 20 posiłków dziennie. Pewnie z nadmiaru stresów, ale to nie takie typowe kompulsy, bo mi po prostu tak jedzenie smakuje, nie wiem gdzie to mieszczę, żołądek nie protestuje;| no i nie wymiotuję, bo na szczęście nie umiem.
Coraz częściej pojawia się faza, że się zapuściłam, lustra omijam, żeby się nie dołować. Całe szczęście, że mam nawał egzaminów i brak czasu chroni mnie przed schizowaniem. Tak pośrodku jestem: ani chora ani zdrowa - źle mi z tym, nie wiem czy leczyć czy bagatelizować. Teraz jak czuję się psychicznie o niebo lepiej, to znów z jedzeniem mam problem...



No, po modyfikacji każda karma da się jeść... poza tą zjełaczałą i zarobaczałą.

Można jeść zdrowo i mniej zdrowo. I jeśli chodzi o własną osobę to się o tym tak nie myśli najczęściej, albo nie można się powstrzymać przed zjedzeniam czegoś smacznego ale nie zdrowego. (Choć oczywiście, np. czekolada w małych ilościach ma działanie pozytywne. ) Jednak jeśli ktoś stara się jeść zdrowo to dlatego, że nie chce na starość siedzieć na krześle i ruszać sietylko do wc. Co z tego wyjdzie... od różnych czynników, m. in. od losu zależy. No ale zdrowe życie daje dużo satysfakcji i dobrego samopoczucia. (Ja wciąż w temacie! )

No w sumie tak to też przekładam na zwierzaki. Zdrowe żywienie wpływa na kondycje, funkcjonowanie organizmu. Jedzenie czasem czegoś smakowitego, ale nie koniecznie zdrowego nie zaszkodzi. W większej ilości może... choć organizm też się przyzwyczaja.

Vitapol to nie trutka na szczury, da się jeść. Amerykanie wykakujący na hamburgera w pracy w pośpiechu jakoś żyją. Zależy na czym komu zależy. Jak ktoś ktoś ma ambicje żeby karmić najlepiej jak się da to próbuje to zrobić. Patrzy na efekty, poszukuje. Na gorszych karmach zwierzaki żyją jak żyją, różnie bywa. Czasem dożywają puźnego wieku, czasem nie. Te zdrowo żywione z resztą też. Tak naprawdę nikt nie wniknie w organizm mysza, żeby wiedzieć po czym czuje się ociężały czy coś. Żywienie Vitapolem to na pewno nie sadyzm czy coś. Po prostu przyjęty poziom. Ale w związku z obecną tendencją na zdrowe żywienie może się zmieni w tym kierunku.

No i na koniec - na zdrowie nie składa się w końcu tylko pokarm, ale też ruch i komfort psychiczny. Zdanie do interpratacji - jak kto woli.