sklep nocny Ruczaj


U stóp dresiarza

Sklep nocny na Kobierzyńskiej - gdy Tesco daleko
Witam.
Zauważyłem, że na stronie są adresy znajdujących się na osiedlu placówek
banków, poczty, fryzjerów itp.
Chciałbym zasugerować adres piewszego na Ruczaju sklepu nocnego (nie licząc
daleko położonego Tesco), o którym niestety mało osób wie... Podaję namiary
(przepisane z ulotki):

"Sklep nocny
Czynny od 12:00 do 7:00 rano
ul. Kobierzyńska 123A
-alkohole
-pieczywa 'Geth'
-napoje
-wędliny
-mrożonki
-inne art. spożywcze

Serdecznie zapraszamy!"

Z doświadczenia wiem, że zawsze takowy sklepik był potrzebny, gdyż Tesco po
prostu jest daleko, zwłaszcza gdy się chce kupić jedno piwo czy paczkę
papierosów, tudzież chleb na rano w niedzielę ;)

Kobierzyńska 123A to zaraz za ulicą Zachodnią, za przystankiem 106 w stronę
Skotnik. :) Taka mała budka, ale dobrze wyposażona.

Pozdrawiam, Jakub Musiał.



Wszystko ok, ale czy mieszkala Pani kiedys na jakims blokowisku ? Np. prądnik
czerwony, huta, osiedle strusia, kalinowe, oświecenia ? Polecam spacer nocny
zwlaszcza. Naprawde wygodnie się siedzi w nowych blokach na ruczaju, gdzie nowe
mieszkania kupili ludzie powiedzmy to o pewnym statusie materialnym /mentalnym
(a przynajmniej teoretycznie), natomiast inaczej się mieszka, zastanawiając się
wieczorem czy nie iść do sklepu po wode mineralna, aby nie dostać po zębach...



> Wszystko ok, ale czy mieszkala Pani kiedys na jakims blokowisku ? Np. prądnik
> czerwony, huta, osiedle strusia, kalinowe, oświecenia ? Polecam spacer nocny
> zwlaszcza. Naprawde wygodnie się siedzi w nowych blokach na ruczaju, gdzie nowe
> mieszkania kupili ludzie powiedzmy to o pewnym statusie materialnym /mentalnym
> (a przynajmniej teoretycznie), natomiast inaczej się mieszka, zastanawiając się
> wieczorem czy nie iść do sklepu po wode mineralna, aby nie dostać po zębach
bzdury gadasz,
od wielu lat robię sobie "spacery nocne" - prądnik, kalinowe strusia itp.
tylko raz zdarzyło mi się w życiu żeby ktoś się do mnie przyczepił - na ul.Floriańskiej, gdzie mieszkania (czy może lokale) są 2-3 razy droższe niż na ruczaju.
A zatem proszę nie mylić ceny mieszkań z poziomem przestępczości (choć to niestety częste u nowobogackich)



W lepszej dzielnicy przeważnie do tego typu interwencji wysyła się ochronę (teraz każdy nowy blok nawet na Ruczaju ma ochronę),chyba że mieszkasz na starych blokach w tej "lepszej" dzielnicy gdzie ochroniarzy w bloku nie ma i mieszkańcy sami muszą załatwiać wszystkie pierdółki.
Poza tym cisza nocna obowiązuje od godziny 22-iej a nie od 16-tej Pańciu i to że Ty masz ochotę walnąć się spać w biały dzień nikogo nie interesuje i nie powinno interesować.
Ktoś inny o tej porze jak najbardziej ma prawo posłuchać muzyki albo robić remont.Nie żyjemy w getcie.
Ja na miejscu właściciela na pewno bym napomknęła o tym niezadowolonej sąsiadeczce.
A poza tym skoro tak bardzo przeszkadza Ci muzyka kup w sklepie stopery do uszu.
I uważaj,bo całkiem możliwe że owym stworzeniem może okazać się dziecko lub rodzina od właściciela i nic nie wskórasz tylko ciśnienie Ci się podniesie,a w Twoim wieku to niebezpieczne :-)



Przesadzasz i to sporo ...
> kiedyś pracowałem na Zawiłej,więc pozwólcie że wypowiem się na
> temat okolicy.

Ja w okolicy przez kilka lat mieszkałem.

> Tuż obok osiedla Kliny Borkowskie z prawej strony znajduje
> się cementownia czy jakaś inna fabryka (hałdy piachu czy żwiru)
> oraz kilka innych hal/firm produkcyjnych.

"Jakaś cementownia czy inna fabryka, piach albo żwir, hale czy inne firmy
produkcyjne..."
Wiesz co to jest CEMENTOWNIA? Przypuszczam, że nie - bo nie pisałbyś
takich bzdur.
Że gdzieś tam po drugiej stronie ulicy są hale hurtowni wszelakich - co w tym
złego? Ok, jest i jedna betoniarnia (uwaga: to nie jest tożsame z "cementownia")
- tylko czy taki zakład w odleglejszym sąsiedztwie, oddzielony zresztą od
osiedli szpalerem drzew jest aż tak uciążliwy? Że dyskwalifikuje nie tylko bloki
z których jest widoczny, ale całe spore już osiedla?

> Wyjazd rano do pracy oraz
> powrót po pracy to stanie w korkach na Zawiłej. Można oczywiście
> uciec Kobierzyńska, ale Ruczaj też zakorkowany. Można objechać
> Żywiecką przez Borek Fałęcki, ale tam też korki no i do Żywieckiej
> trzeba dojechać.

Mity, mity i jeszcze raz mity. Przejeżdżam przez Kliny bardzo często w godzinach
porannego szczytu zawożąc dziecko do przedszkola a następnie żonę do pracy
właśnie na Zawiłą. Potem jadę albo do firmy na Krowodrzę, albo do centrum. I
jakoś nie dostrzegam tego totalnego (jak wynika z Twojego opisu) zakorkowania.
Owszem, dla kogoś z małego miasteczka gdzie stojące przed światłami 30
samochodów i konieczność czekania dwóch faz na przejechanie jest już mega
korkiem - tak, dla takiej osoby na Klinach i w okolicy są mega korki. Dla
Krakusa - w normie.
Poza tym wydostać się z osiedla Kliny można na kilka sposobów: do Zawiłej dwie
drogi plus jeden wyjazd do Zakopiańskiej. Z Zawiłej możesz jechać Kobierzyńską,
możesz jechać Żywiecką (o tych możliwościach wspomniałeś), ale zapomniałeś o
możliwości wyjazdu przez Skotniki na obwodnicę i nią np. do Bronowic, o
Zakopiańskiej (i nią do centrum lub z niej na Turowicza i dalej). Tych
możliwości wyjazdu jest więc zdecydowanie więcej.

> Ile tam jeździ autobusów - oprócz 201?

No tak, Ty jeździłeś #201 więc NA PEWNO nic innego już tam nie jeździ. Ok,
dopiszę Ci:
#201 w szczycie co 11 minut.
#151, #141 i #451 - w sumie 2-3 na godzinę
To te do Borku Fałęckiego

> Jadąc z
> centrum, trzeba dojechać na Borek Fałęcki i tam przesiadać się.

Bzdura, nie trzeba. Jeżeli Rondo Grunwaldzkie uznać za "centrum" to masz
bezpośredni autobus #116 - w szczycie pięć kursów na godzinę, poza szczytem dwa.
Jeżeli jednak nie uznajesz Ronda Grunwaldzkiego za "centrum" to skąd musiałby
jechać bezpośredni autobus, żebyś uznał, że jeździ "z centrum"? Dworzec Główny
-> Bagatela -> Filharmonia?

Ba, przez Zawiłą masz nawet linię nocną!

> Ktoś napisał o przedszkolach i sklepach - konkretnie ile jest przedszkoli
> i sklepów w okolicy? Widziałem 1 prywatne małe przedszkole na

No małe - jak każde prywatne.
Co do liczby przedszkoli - nie prościej było zapytać prof. Gógla zanim się
ośmieszyłeś? Nawet prywatne są trzy - Magnolia (ul. Zagaje) i Narwik (to ma dwa
oddziały - na ulicy Narwik i na Wichrowej). Do tego jeszcze samorządowe na Judyma.
Mało?

> kilka małych sklepików w okolicy (może coś zmieniło się?),
> jedyny plus to blisko CH Zakopianka.

Co do sklepów - no cóż, jak ktoś nie potrafi zrobić już zakupów w zwykłym,
tańszym sklepie, tylko musi przepłacać w hipermarkecie to rzeczywiście jest z
tym do niczego. Ale z doświadczenia mieszkania w tym rejonie (dokładniej na
Polanie Żywieckiej) wiem, że zakupy najczęściej robiło się właśnie na tak
wyśmiewanym pośrednio przez Ciebie Borku Fałęckim. I przyzwoicie zaopatrzony
sklep, i sklepy na placu - do wyboru do koloru co potrzebujesz.



emrg napisał:

> Wstyd się przyznać, ale jakiś czas temu zmieniłem pracę (koniec dojeżdzania
> do centrum) i zwyczajnie przesiadłem się na samochód, i jest mi z tym bardzo
> dobrze.

I o to im właśnie chodzi. Niech się wszyscy przesiądą na samochody i dadzą im
wreszcie spokój z tą komunikacją publiczną. Przecież wiadomo, że wszelkie
gadanie o ekologii, zrównoważonym transporcie, % podróży odbywanych rowerem czy
komunikacją publiczną, to tylko temat prasowy/wyborczy. Decydenci ze ZDiK, KZD,
MPK itd. sami jeżdżą wszędzie samochodami i śmieją się pewnie z tych, którzy
nie chcąc dalej korkować i zatruwać miasta jeżdżą ich żałosną komunikacją
publiczną.

W sprawie poprawy komunikacji na Kobierzyńskiej najśmieszniejsze jest to, że
tam ze względu na przepełnienie autobusów każdy kurs przynosi zysk. To nie jest
walka mieszkańców jakiejś małej miejscowości o dotowanie dla nich komunikacji
zbiorowej. To jest walka z betonem o to, aby zechciał schylić się po pieniądze
swoich klientów i zaczął zarabiać. To jest jakaś paranoja, tak jakby w jakimś
sklepie regularnie brakowało chleba/wędliny/czegokolwiek dla wszystkich
chętnych i prosili oni właściciela o większe dostawy a on na to - nie da się...

Miałem nieprzyjemność walki w sprawie nieco mniejszej wagi - przedłużenia
nocnego 609 do pętli Kampus UJ. Oczywiście "przeprowadzono badania ilości osób
idących pieszo za pętlę i nie stwierdzono takiego zapotrzebowania". Linię
uruchomiono krótko przed Bożym Narodzeniem zeszłego roku a ja dostałem
odpowiedź około 10 stycznia. Można sobie dopowiedzieć jak rzetelne były
te "badania". Większość pasażerów nawet się nie zdążyła dowiedzieć o tym, że
609 jeździ do Ruczaju, znaczna część była na wyjazdach świąteczno-noworocznych
a wiele osób nigdy nie wsiądzie do autobusu, z którego musi w nocy i w mrozie
(okres badań) iść > 2 km do domu (np. całe os. Europejskie). Mimo tego
rzeczywistość jest taka, że pierwszy kurs 609 zawija na pętlę Łagiewniki, żeby
zawieźć tam 1-2 pracowników MPK a do pętli Ruczaj dojeżdża około 20 osób, z
których połowa idzie dalej z buta.

Ale oczywiście z betonem nie ma sensu prowadzić żadnej dyskusji - oni wiedzą
lepiej co jest potrzebne a co nie i czego powinni chcieć ich klienci. Jeżeli
chcą czegoś innego, to mają pecha albo może nie zastanowili się nad tym
wystarczająco dobrze. Pomyślcie dobrze mieszkańcy okolic Kobierzyńskiej, czy
nie chcecie właśnie podróżować na wisząco, kontemplować upływającego czasu
czekając na przesiadkę, robiąc sobie zdrowy spacer, gdy nie zmieścicie się do
autobusu? Specjaliści pokroju panów Trzmiela i Tajstera to właśnie dla Was
zaplanowali i jest to rozwiązanie doskonałe, nie podlegające żadnej dyskusji.
Skąd moglibyście wiedzieć lepiej od nich czego Wam potrzeba?

pinkdotR



Odnośnie samego pomieszkiwania koło mieszkań socjalnych. Z czymś takim mam same
negatywne wspomnienia. Miałem to nieszczęście, że mieszkałem na os. Złota
Jesień w bloku nr 5 zaraz na przeciwko mieszkań socjalnych. Ludzie co tam się
nie działo... powiedzmy że może 1/4 to był wpływ samej Nowej Huty (w pobliżu
jest jedno z najgorszych osiedli - os. Jagiellońskie). Można sobie tylko
wyobrazić z jaką ulgą przenosiłem się na Ruczaj. Najgorsze to były te dzieci..
powiedzmy że oględnie można je tak nazwać. Bezkarna hałastra stwarzała
atmosferę powszechnego terroru. Może to się wydać dziwne jak banda 14 -18
letnich dzieciaków może stwarzać zagrożenie.. może w takim wypadku KTOŚ odpowie
mi jak powstrzymać, ba, jak nawet upomnieć kogoś kto nie ma prawie nic do
stracenia a wybijanie szyb, obrzucanie samochodów kamieniami, upijanie się,
napadanie i wyrywanie torebek jest swoistą rozrywką. inna sprawa, ze dorośli
którzy tam mieszkali kompletnie nic nie robili w celu powstrzymania tego -
można było też odnieść pewne wrażenie że nawet bawią się tą sytuacją
(aczkolwiek może ono okazać się mylne, niemniej jednak widząc jak „dorośli” z
pobłażaniem patrzą na to wszystko ogarniało mnie uczucie kompletnej
bezradności). Studenci bali się wychodzić pojedynczo do sklepu, który notabene
był regularnie okradany przez te dzieci. Portierki były całe chore na nocnych
dyżurach bo potrafili powybijać szyby w oknach butelkami po piwie. Jednak
najlepszym i chyba sztandarowym „numerem” było to kiedy jeden z tych chłopców
wdrapał się dosłownie po odgromieniu na pierwsze piętro i wszedł przez otwarte
okno do pokoju studentów gdzie było pełno ludzi. Proszę sobie wyobrazić ich
zdumienie kiedy chwycił ni stąd ni zowąd monitor i chciał z nim wyskoczyć!!
Jakoś udało się studentom wyrwać gościowi monitor ale ten chwycił magnetofon i
razem z nim wyskoczył przez okna z pierwszego piętra. Być może Urząd Miasta ma
w swoich archiwach wszystkie skargi które wpłynęły wtedy w związku z tymi
mieszkaniami na Złotej Jesieni. Dopiero po ponad połowie roku skarg usunięto
najbardziej agresywnie zachowujące się rodziny. Patrole policyjne nie wiele
dawały - zresztą atmosfera Huty udziela się policji stąd niezbyt chętnie
interweniują (chociaż nie mówię była jedna obława - w pełnym tego słowa
znaczeniu - ale złapani nastolatkowie nie posiedzieli nawet tygodnia z tego co
słyszałem). Czytałem dość dużą ilość wypowiedzi (z listopada tego roku z
Szuwarowej). Jestem skłonny przyznać rację tym co walczą o poszanowanie
bliźniego ale pojawia się tu wielkie pytanie czy ów bliźni i będzie w stanie
poszanować mnie i wszystkich WAS jako sąsiadów. Oczywistym jest że rodziny są
różne porządne, nieporządne, złe i dobre, ale tak się dziwnie dzieje że ci
niespokojni zazwyczaj zagłuszają tych spokojnych. Inne pytanie co z dziećmi?
Przecież muszą gdzieś chodzić do szkoły - owszem to co teraz napisze może być
daleko posuniętym uprzedzeniem, ale jaki będą miały wpływ na nie "dzieci" z
mieszkań socjalnych?? Jakkolwiek by nie było, uważam że całe to zamieszanie
spowodowane jest głęboko nieprzemyślaną decyzją Urzędu Miasta. Urzędnicy - to
my was zatrudniamy, wy macie ułatwiać życie nie utrudniać. Być może udziela się
tu czytanie tekstu bez jego zrozumienia, ale (tu mam wielką nadzieję) wszyscy z
was pokończyli podstawówki. Ludzie nie po to wydają setki tysięcy złotych żeby
stawiać ich przed faktem dokonanym. Czy aby na pewno, z socjologicznego punktu
widzenia ci ludzie nagle przeżyją traumatyczną metamorfozę?? Czy aby na pewno
ich sąsiedztwo negatywnie nie wpłynie na komfort mieszkania na Ruczaju?? Czy
aby na pewno zostały rozpatrzone przez urzędników wszystkie za i przeciw, a
sama decyzja została podjęta na podstawie logicznie wyciągniętych wniosków??
Proszę - odpowiedzcie na te pytania. I jeszcze jedno wracając do dzieci, czy
Rada Miasta ma jakiś wielki program i pomoże zająć się tym nieporadnym rodzicom
ich własnymi dziećmi?? Czy został może stworzony jakiś wielki program
resocjalizacyjny, który pomoże im zrozumieć pewne fundamentalne zasady??

Ten link doprowadzi każdego do artykułu, który bezpośrednio opisuje tą sprawę:
www.zyciekrakowa.pl/nowahuta/index.php?option=content&task=view&id=525&Itemid=
Jak widać moje obawy oraz wszystkich inny protestujących nie są bezpodstawne !!