Skup złomu Sosnowiec ceny


U stóp dresiarza

Drucik na wagę złota

Wtorek, 16 sierpnia 2005r.

Ponad 230 kilogramów złomu miedziowego odzyskano w Bytomiu w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Złom pochodził ze skradzionych kabli telekomunikacyjnych. Były to zaplanowane akcje policji, Straży Miejskiej, firmy ochroniarskiej „Tezet” oraz pracowników Telekomunikacji Polskiej. Kontrolowano skupy złomów, bo tam trafia miedź ze skradzionych przewodów TP SA. A jest tych kradzieży coraz więcej, tylko w lipcu odnotowano ich w Bytomiu 29.
REKLAMA

Skutek? Milczące telefony w wielu bytomskich domach, najczęściej w Karbiu, Bobrku, Szombierkach, Łagiewnikach i coraz częściej w centrum miasta, w rejonie ulicy Wrocławskiej. To tam najczęściej grasują złodzieje. – W nocy urywają kable, potem je opalają i sprzedają w skupach. Punkty do opalania osłon kablowych namierza się stosunkowo łatwo, bo to zwykłe ogniska z charakterystycznym czarnym dymem. Najczęściej złodzieje palą je na hałdach. Strażnicy idą za tym dymem. Potem wystarczy mieć tylko adresy najbliższych punktów skupu. Złom telekomunikacyjny można bez trudu rozpoznać, miedziane druciki mają charakterystyczny splot – mówi Jerzy Kryszak, komendant Straży Mieskiej w Bytomiu.
28 lipca Straż Miejska przyszła do Metalzłomu, przy ul. Elżbiety 6, w Bobrku. – Znależliśmy tam 5,5 kilograma miedzi. Po dwóch godzinach zrobilismy nawrót. Tym razem znależli aż 79 kilogramów drutu. Oni byli pewni, że kontrolę mają z głowy. Grażyna W., która ten złom przyjęła, będzie oskarżona o paserstwo – dodaje Kryszak. – Co może w tym wszystkim dziwić? Ano to, że kabel ze studzienki na ulicy Elżbiety, złodzieje wyciągali na oczach kierowców TIR-ów, czekających tam na węgiel. Powiedzieli, że ich to nie obchodzi, bo to nie ich sprawa – mówi Kryszak.
W lipcu Straż Miejska pojechała też do Łagiewnik. W dwóch punktach skupu, na Osiedlu Hutniczym 18 i przy ul. Adamka 24 znaleziono w sumie prawie 18 kg miedzianego złomu telekomunikacyjnego.
W tym samym czasie swoją akcję przeprowadzała policja. – Skontrolowaliśmy czternaście punktów skupu. Między innymi złomowisko na Osiedlu Hutniczym; znaleźliśmy 60 kilogramów kabla telekomunikacyjnego. Zatrzymano do wyjaśnień jedną osobę. Straty, jakie w pierwszym półroczu poniosły firmy okradane z kabli, nie tylko TP SA, oszacowaliśmy na 321 tysięcy złotych – podkreśla st. asp. Anna Gadzińska z bytomskiej komendy.
Trzydzieści procent kradzieży kabli telekomunikacyjnych w Polsce przypada na województwo śląskie. Niechlubnymi rekordzistami są cztery miasta: Ruda Śląska, Świętochłowice, Sosnowiec oraz Bytom. Właśnie w Bytomiu znajduje się najwięcej punktów złomu w województwie. Coraz więcej z nich czynnych jest całą dobę. – Problem w tym, że handlem złomem miedziowym zajmują się zorganizowane grupy przestępcze – mówi Zbigniew Drohobycki, szef Biura Prasowego Telekomunikacji Polskiej w Katowicach. – Złodzieje mają bardzo dobry sprzęt i szybkie samochody do ucieczki. Nic ich nie powstrzyma. Ani ogromne betonowe płyty, mocowane na studzienkach, ani specjalne mechaniczne rygle. Prawo też jest wobec nich dziwnie bezbronne. Za kradzieże kabli telekomunikacyjnych sądy orzekają niskie wyroki, bo mała jest społeczna szkodliwość tych kradzieży. Ocenia się ją według ceny złomu, na kilkadziesiąt złotych. Gdyby jednak sądy brały pod uwagę koszty usunięcia awarii, spowodowanych kradzieżami, to okazałoby się, że każda kradzież to straty około kilkudziesięciu tysięcy złotych – podkreśla Drohobycki.
Od lipca do 10 sierpnia na terenie byłego województwa katowickiego policja, straż miejska, firmy ochroniarskie i pracownicy TP SA skontrolowali 140 punktów złomu, w tym 75 w Bytomiu. Od stycznia na terenie byłego województwa katowickiego udalo sie zatrzymać 43 zlodziei telekomunikacyjnych kabli: 12 w Sosnowcu, 10 w Rudzie Śląskiej i Świętochłowicach i trzech w Bytomiu.

Strażnicy miejscy dwa razy odwiedzali ten punkt skupu. Za każdym razem znajdowali tu skradziony złom.

Maria Klimczyk - Dziennik Zachodni